Agnieszka Pruska, „Hobbysta”

hobbysta

Agnieszka Pruska, „Hobbysta”

Oficynka, Gdańsk 2015


Agnieszka PruskaŚledztwo w toku. Barnaba Uszkier znów na tropie Gdański komisarz Barnaba Uszkier wysyła rodzinę na wakacje do małej wsi położonej nad malowniczym jeziorem Krosino. Wakacyjną idyllę słomianego wdowca przerywa znalezienie zwłok niezidentyfikowanego mężczyzny na pobliskim poligonie. Niepokój policjanta wzmaga fakt, że jego synowie właśnie rozpoczęli zabawę w detektywów, prawdopodobnie znajdując ślady morderstwa. Nie zwlekając, jedzie z technikami na miejsce zdarzenia, by rozpocząć skomplikowane i wielowątkowe dochodzenie. Czy jego bliskim zagraża niebezpieczeństwo?

źródło opisu: http://www.empik.com/hobbysta-pruska-agnieszka,p1108641085,ksiazka-p

Agnieszka Pruska od ponad dwudziestu lat mieszka w Gdańsku, ale urodziła się we Wrocławiu, co jest o tyle istotne, że  Wrocław pojawia się w książkach. Autorka parę razy wykorzystała losy ludzi, którzy po wojnie trafili do tego miasta. Do tej pory ukazały się jej dwa kryminały: „Literat” i „Hobbysta”, trzeci trafił  do wydawnictwa. To, co pisze Pruska, związane jest z miastem, w którym mieszka, można powiedzieć, że autorka wykorzystuje je. Jak sama zapowiada będzie to najbardziej widoczne w „Żeglarzu”, który pojawi się za kilka miesięcy. Agnieszka Pruska oprócz tego, że pisze, pracuje w firmie informatycznej, trenuje aikido, czyta, jest żoną, matką i właścicielką goldenki.


Co Agnieszka mówi o sobie?

Przeczytajcie :)

  • Kiedy byłam dzieckiem, chciałam zostać:

Archeologiem. I to jeszcze zanim do kin wszedł film z Indiana Jonesem w roli głównej. Miałam w rodzinie archeologa, który nie pracował, co prawda, w wyuczonym zawodzie, ale historia i archeologia zawsze się gdzieś tam w tle przewijały, stąd pewnie moje zainteresowania. Oczywiście najbardziej chciałam być żeńskim odpowiednikiem profesora Michałowskiego i prowadzić prace wykopaliskowe w Egipcie. Właściwie żałuję, że wytłumaczono mi, iż rzeczywistość po skończeniu archeologii bywa czasem zupełnie inna niż oczekiwania.

  • Moje źródło inspiracji to:

Otoczenie, bardzo szeroko pojęte. Fabuła książki nie powstaje z niczego, jest wynikiem zebranych doświadczeń, tych wynikających z obserwacji, ze spotkań z ludźmi, z tego, co oglądamy i z tego, co czytamy. I oczywiście z tego, co o tym myślimy, jak odbieramy docierające do nas bodźce, jakie wzbudzają w nas emocje. To trochę tak, jak w przysłowiu „z próżnego i Salomon nie naleje”, treść książki wynika z selekcji przyswojonych w różny sposób informacji, więc dbam o to żeby było ich jak najwięcej. Oczywiście w trakcie pisania prawie zawsze uzupełniam wiedzę z różnych tematów, a to z kolei czasem daje początek rozważaniom na temat kolejnej książki.

  • W moich książkach najbardziej lubię:

To, że zmuszają mnie do szukania różnych informacji, na które inaczej bym nigdy nie trafiła. Nie zawsze wykorzystuję je przy pisaniu, ale dowiaduję się różnych ciekawych, a czasem zaskakujących rzeczy. Gdyby nie pisanie, być może nigdy bym do nich nie dotarła. Drugą rzeczą, którą lubię, jest to, że to ja decyduję, co robią moi bohaterowie, chociaż muszę przyznać, że czasem trudno ich utrzymać w ryzach i muszę ich pilnować.

  • Dla przyjemności czytam:

Wszystko, co czytam, czytam dla przyjemności, jeżeli coś mnie nie interesuje, po prostu po to nie sięgam, książek jest tak dużo, że i tak nie dam rady przeczytać tych, które bym chciała. Lektura obowiązkowa wiązała się u mnie z nauką przedmiotów, za którymi nie przepadałam i był to na przykład skrypt do anatomii lub biochemii. Chociaż muszę przyznać, że ta anatomia teraz nieco mi się przydaje :-) To, co czytam zależy od nastroju, od tego, czy jestem zmęczona, czy mogę na czytanie poświęcić kilka godzin pod rząd. Czytam: kryminały, sensacje, książki historyczne, biografie, fantastykę (ale nie każdą), książki popularnonaukowe (ale nie na każdy temat). Nie czytam książek „babskich” i poezji.

  • Gdybym mogła zostać bohaterem książki, byłaby to:

Nie wiem. Całkiem dobrze mi we własnej skórze i nigdy nie snułam rozważań typu: ten bohater to ma dobrze, bo (tu wstawiamy coś atrakcyjnego), też bym tak chciała. Gdybym musiała wybierać, to być może byłby to jakiś podróżnik, byle nie eksplorował rejonów, gdzie temperatura sprzyja jedynie morsom i białym niedźwiedziom. Oczywiście, gdy byłam młodsza po kolei chciałam zostawać Jankiem Kosem, Winnetou i Panem Samochodzikiem. Dziwne, nigdy nie chciałam być Marusią, ani Karolcią…

  • Długopis czy klawiatura?

Klawiatura, zdecydowanie. Po co dwa razy pisać to samo? Kiedyś, żeby moje notatki były w miarę uporządkowane, wszystkie informacje dotyczące książek, miałam w różnych folderach, od niedawna korzystam z programu, w którym mam wszystko w jednym miejscu.   Gdy chcę sprawdzić charakterystykę postaci, opis miejsca, albo znaleźć potrzebny link – wszystko mam po ręką, nie muszę otwierać kilku zakładek, to wygodne. Gdybym te informacje miała zapisane w zeszycie, za każdym razem wertowałabym go w poszukiwaniu tego, co jest mi potrzebne. Poza tym komputer umożliwia przenoszenie danych za pomocą kopiuj/wklej, długopis tej funkcji nie ma. Nie oznacza to jednak, że pałam do odręcznych notatek jakąś szczególną awersją, obok laptopa leży notes i coś do pisania, ale zapisuję informacje tylko hasłowo, np. sprawdzić czas na stronie 120 lub coś w tym rodzaju.

  • Moje największe pisarskie marzenie:

Trudno to chyba nazwać największym marzeniem, ale chciałabym, żeby moje kryminały „czytały się”, żeby trafiły w gust czytelników, zbierały dobre recenzje. Być może przy n-tej książce to się zmieni i będę chciała dostać Nobla w dziedzinie literatury za kryminał. To byłoby COŚ!

  • Książka, ebook, czy audiobook?

Książka. Do tego stopnia wolę czytać to, co jest wydrukowane, że nawet w pracy czasem sobie drukuję jakiś tekst, zamiast czytać go na monitorze. Lepiej widzę, lepiej przyswajam. Jeżeli chodzi o ebooki, to usiłuję się do nich przekonać. Walczy we mnie chęć posiadania i czytania książek w wersji papierowej ze świadomością, że niestety miejsce na półkach z książkami niedługo się skończy. Przypuszczam, że przestawienie się na elektroniczną wersję książek, to kwestia czasu i zmiany przyzwyczajeń. Być może będę kupowała tylko niektóre książki w wersji tradycyjnej, a większość w ebookach? Poza tym na wyjazdy zdecydowanie łatwiej zabrać jeden czytnik niż kilka książek. Audiobooki mnie denerwują, czytam szybciej niż mówią lektorzy i wydaje mi się, że tracę czas. To jest odczucie absolutnie subiektywne, wiem, że dobry audiobook jest fajną sprawą i można go słuchać w momentach, gdy czytanie jest niemożliwe.

  •  Moje nieliterackie hobby to:

Aikido. Sport był obecny w moim życiu zawsze: chodziłam na SKS, pływałam, trenowałam judo, a nawet mój zawód wyuczony jest związany ze sportem. Od piętnastu lat trenuję aikido i na macie jestem kilka razy w tygodniu. Mam stopień mistrzowski, przygotowuję się właśnie do kolejnego egzaminu i być może, gdy będziecie Państwo czytać te słowa, będę miała 2 dana. Trzymajcie kciuki.

  • Sukces to dla mnie:

Życie w zgodzie ze sobą, brak konieczności robienia czegoś na siłę, po prostu bycie szczęśliwym. Wiem, szczęście to nie jest prosta i oczywista sprawa, składa się na nie wiele czynników, cześć z nich (jak chociażby zdrowie) nie zależy od nas, może dlatego właśnie uważam bycie szczęśliwym za sukces? Nie chciałabym być samotną milionerką (sukces finansowy), ani zestresowaną szefową korporacji (sukces zawodowy).

  • Na kolacje poszłabym z:

Z przyjaciółmi. To się wiąże z poprzednim pytaniem, lubię spędzać czas wśród znajomych, zawsze mamy o czym rozmawiać, a spotkania przeciągają się :-) To tak z punktu widzenia realisty, a jeżeli bym miała nieco pofantazjować, wybrałabym jakiegoś znanego, ale niekoniecznie jeszcze żyjącego, autora kryminałów lub jakąś postać historyczną, którą wypytałabym o czasy jej współczesne. Informacje z pierwszej ręki zawsze są w cenie.