Agnieszka Pruska autorka książek „Literat”, „Hobbysta”

Agnieszka Pruska autorka książek „Literat”, „Hobbysta”

Moje uczucia co do kursów pisarskich są sprzeczne. Bo jak to? Ktoś pójdzie na kurs i nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, będzie umiał pisać? Raczej nie, jak się nie ma wyobraźni, to chyba najlepsze warsztaty nie pomogą. Z drugiej jednak strony, jeżeli długo nie pracowało się z tekstem, warto pewne rzeczy sobie odświeżyć i usystematyzować. Z trzeciej strony – spotkanie z prowadzącymi kurs, to możliwość posłuchania kogoś, kto ma większe doświadczenie i może coś podpowiedzieć lub skorygować.
Warsztaty, które odbywały się podczas Kryminalnej Piły, miały dla mnie dodatkowy atut: piszę kryminały, a część zajęć, w których uczestniczyłam, była prowadzona przez wykładowców ze Szkoły Policji w Pile. Tak więc zapisałam się…
Do Piły pojechałam z postanowieniem skonfrontowania mojego sposobu pracy nad książką z tym, czego się dowiem na ten temat od kogoś bardziej doświadczonego. Interesowało mnie kreowanie bohatera i otaczającej go rzeczywistości, sposoby sprawdzania przeróżnych informacji dotyczących zagadnień z zakresu medycyny sądowej, prawa, pracy policji oraz metody przeprowadzania „wizji lokalnych” miejsc, w których zostaje osadzona akcja. Zajęcia prowadził Mariusz Czubaj, autor, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Już na pierwszym panelu prawie wszyscy (poza jedną osobą) dowiedzieli się, że ich bohaterowie są raczej nudni i nie mają zbyt dużego potencjału… Faktycznie, życiorys Rudolfa Hainza jest bardziej skomplikowany niż Barnaby Uszkiera. Kubeł zimnej wody? Niekoniecznie, raczej temat do przemyślenia. Już wcześniej zadałam sobie sprawę, że mój bohater jest nieco zbyt grzeczny i w drugiej książce, która miała się ukazać w najbliższym czasie trochę mu w życiu namieszałam.
Oczywiście pracowaliśmy też z tekstem, trzeba było napisać krótką scenkę rozgrywająca się barze „Miś”. I co się okazało? Zostałam podejrzana o to, że nie umiem kląć! Faktycznie, nie rzucam „mięsem” co drugie słowo, aczkolwiek pewnym zasobem słów omijanych w oficjalnych wypowiedziach dysponuję. Mariusz Czubaj zwrócił mi uwagę, że wściekły i klnący człowiek nie uspokoi się w ciągu pół minuty i nie zacznie nagle mówić cicho i grzecznie. Miał rację.
Po zajęciach z wykładowcami z pilskiej Szkoły Policji czuję niedosyt i postuluję: zróbcie dłuższy kurs dla „kryminalistów”, żebyśmy głupot w książkach nie wypisywali. Na przykład tygodniowy, ja już rezerwuję miejsce. Co innego lektura o daktyloskopii, co innego osobiste zdjęcie śladu (nie odcisku, który ma trzy wymiary) palców z drzwi. Wiem też, co to jest argentorat, z czego zrobiony jest najdelikatniejszy pędzel do nakładania proszku i że powieszenie bezwładnego ciała nie jest prostą sprawą. I jeszcze parę innych, przydatnych rzeczy.
Wszyscy znają maksymę dotyczącą uczenia się na błędach, ale nie musimy się przecież uczyć na własnych potknięciach, warto skorzystać z doświadczenia i podpowiedzi innych. Taką możliwość dają właśnie warsztaty.

CLOSE
CLOSE