W kryształową jasną noc, Aneta Nowobilska

W kryształową jasną noc

W kryształową jasną noc, Aneta Nowobilska

Sindruk,  2025


„W kryształową jasną noc”/ „In einer kristallklaren Nacht” jest opowiadaniem z gatunku realizmu magicznego, nawiązującym do wydarzeń Nocy Kryształowej. Główna bohaterka, Sarah, za sprawą niezwykłych trzewików przenosi się do nocy z 9/10 listopada 1938 roku. Poznaje opolskiego rabina Hansa Hirschberga i wdaje się z nim w pełną odniesień do judaizmu, filozofii i kabały żydowskiej, rozmowę. W utworze zostają wspomniane konkretne ulice, zakątki Opola, co skłania do zapoznania się z historią miasta.

Opowiadanie zostało przetłumaczone na język niemiecki przez wybitnego niemieckiego tłumacza literatury polskiej – Bernharda Hartmanna, laureata Nagrody im. Karla Dedeciusa przyznawaną przez fundację im. Roberta Boscha, tłumacza m.in. dzieł Tadeusza Różewicza, Hanny Krall, Olgi Tokarczuk czy też opolskiego pisarza Tomasza Różyckiego.

Aneta Nowobilska – specjalista od programowania funduszy europejskich, certyfikowany coach według standardów ICF, międzynarodowy konsultant badania odporności psychicznej, trener i facylitator DiSC, instruktor teatralny oraz jogi śmiechu. Jej zainteresowania dotyczą literatury, kultury żydowskiej oraz psychologii pozytywnej.


Poznajcie bliżej Anetę. Tak odpowiedziała na naszą ankietę Absolwentki:

Kiedy byłam dzieckiem, chciałam zostać:
Leśnikiem. Jak mój Tato. Chciałam tak jak on mieć swój klucz do lasu.

Moje źródło inspiracji to:
Pierwsza myśl: mój pies Cymes. Druga: w procesie twórczym inspiruje mnie wszystko – od obejrzanego filmu po słowa usłyszane na pozornie zupełnie niezwiązany z moją historią temat. Można nazwać to literackimi limerencjami, przy czym u mnie myśli krążą wokół pisanego właśnie tekstu.

W mojej książce najbardziej lubię:
To, że autorka umrze, ale bohaterka Sara nigdy. I już zawsze będzie fruwać nad miastem w amarantowych szpilkach, grać na skrzypcach tęskną żydowską melodię „Shnirele Perele”, spotykać się z rabinem Hirschbergiem i wierzyć w miłość.

Długopis czy klawiatura?
Pióro. Choć piszę głównie na klawiaturze, najszlachetniejsze teksty tworzę piórem.

Nowobilska z książką

Moje największe pisarskie marzenie:
Ktoś nieznajomy krzyczy do mnie na ulicy: „Nowobilska, to Pani! Uwielbiam Pani książki!”.

Sukces to dla mnie:
Kiedy mnie cytują.

Książka, ebook czy audiobook?
Zdecydowanie książka.

Moje nieliterackie hobby to:
Tej jesieni to stary film, szydełkowanie i rooibos z nutką wanilii.

Dla przyjemności czytam:
Wszystko, co czytam, sprawia mi przyjemność. Ostatnio wróciłam do „Kubusia Puchatka” A.A. Milne’a w oryginale. Lubię upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: szlifuję angielski i wracam do dobrej literatury, jak się okazuje nie tylko dla dzieci.
Gdybym mogła zostać bohaterką książki, byłaby to…
A to już w następnej mojej książce.

Na kolację poszłabym z…
Najchętniej z mężczyzną, który był dla mnie najważniejszą osobą w życiu. Poza tym z Witkacym i Maciejem Zembatym. Niestety, wszyscy wymienieni panowie odeszli, więc byłyby to kolacje w zaświatach. Z żyjących osób wybrałabym Emmanuela Carrère’a,, autora między innymi „Jogi” i „Królestwa”.

Jak łączę pisanie z życiem zawodowym i prywatnym?
To łatwe, jeśli naprawdę kocha się pisanie. Wtedy zawsze znajdzie się czas na akt tworzenia albo choćby na samo myślenie o tkaniu historii. To trochę jak z czasem dla kochanka, zawsze znajdzie się czas. [Śmiech.]
A na serio pisanie i miłość łączy ekscytacja na samą myśl o spotkaniu. Reszta to kwestia nawyku. Wykorzystuję każdą sytuację: podróż pociągiem, chwilę po przebudzeniu, momenty tak zwanego natchnienia. Jednak kluczowa jest rutyna i własna przestrzeń. Jak we „Własnym pokoju” Virginii Woolf.

Jakie emocje towarzyszą mi w związku z wydaniem książki?
Pierwsza myśl: ekscytacja. Jest jednak jeszcze inna, równie silna emocja – potrzeba uwolnienia się od historii, która przez długi czas we mnie dojrzewała. To trochę jak z kobietą w zaawansowanej ciąży, która już bardzo pragnie urodzić. Jest też potrzeba ujawnienia, pokazania światu czegoś intymnego. Paradoksalnie, kiedy wydaję książkę, myślami, sercem i umysłem jestem już w kolejnej historii.

CLOSE
CLOSE