Bańki mydlane, jednorożec i puste miejsca – recenzja patronacka

recenzja autobusy

Bańki mydlane, jednorożec i puste miejsca – recenzja patronacka

 

„Autobusy pełne pustych miejsc” Zuzanny Gajewskiej są dla mnie książką niezwykłą i to pod każdym względem. Znam dotychczasową twórczość Autorki i wiem, że nie boi się trudnych wyzwań, ciągle poszukując nowych form artystycznego przekazu. Jest niczym Ania Shirley, która na każdą większą przeszkodę patrzyła jak na zapowiedź zwycięstwa. Jak napisać o żałobie, odchodzeniu i śmierci? Jak zmierzyć się z poczuciem niesprawiedliwości, pustki i nieodwracalności losu? Zuzannie się to udało i stworzyła magiczną opowieść, zabierającą czytelnika w podróż do świata na pograniczu jawy i snu, gdzie senne marzenia mieszają się z rzeczywistością.

W tej historii należy dać się poprowadzić Autorce, nie dyskutować w myślach z niesprawiedliwościami losu czy biegiem wydarzeń. Tak jak w tańcu, zdać się na partnera i obdarzyć go zaufaniem. Popłynąć z prądem rzeki i otworzyć się na przeżywanie, takie mocne i głębokie. Żałoba jest przecież bardzo osobistym doświadczeniem, które każdy musi przeżyć na swój własny sposób. Ktoś kiedyś powiedział, że kończy się ona wówczas, kiedy o bliskich, którzy odeszli możemy opowiadać bez łez, a nawet śmiać się i żartować. Chcąc przecież dalej żyć, musimy pozwolić im odejść. Na zawsze pozostaną w naszych sercach i nigdy o nich nie zapomnimy, ale zaczniemy znów dostrzegać zmieniające się pory roku, cieszyć się drobiazgami i śmiać się bez powodu. Oznacza to, że wróciliśmy do żywych!

Helena opłakuje śmierć przyjaciółki, której poszukuje w innych ludziach – jej uśmiechu, gestów, powiedzeń. Ciągle jeździ autobusem, trzymając wolne miejsce dla Patrycji. Nie jest w stanie pogodzić się z jej odejściem i żyje jak w transie. W pewnym momencie jej drogi krzyżują się z dziewczynką w stroju jednorożca, która odwiedza swojego tatę w hospicjum. Jest jeszcze starsza pani w wielkich kapeluszach, zdająca się mieć receptę na długowieczność i Eryk, który nie dopuszcza do siebie myśli, że jego żona nie żyje. Każda z tych osób zmaga się z własnym bólem, przeżywając go na swój sposób. Czy uda się im rozrzucone przez los puzzle swojego życia ułożyć na nowo? Aby poznać odpowiedź na to pytanie, trzeba sięgnąć po „Autobusy pełne pustych miejsc”.

Niezwykle urzekła mnie mała Blanka z jej mądrością kilkuletniego dziecka. Za jej sprawą dostrzegamy, że w hospicjum też toczy się życie. To nie jest „poczekalnia” przed podróżą na drugą stronę, a miejsce z małymi przyjemnościami i radościami. Można tam wysłuchać koncertu nawet dla jednoosobowej widowni czy pobujać się na huśtawce.

Bardzo dziękuję Zuzannie Gajewskiej za ogrom wzruszeń i przypomnienie, jak wiele radości daje puszczanie baniek mydlanych. Dla mnie są one takim łącznikiem między dorosłością a dzieciństwem, kiedy wszystko było o wiele prostsze.

„Autobusy pełne pustych miejsc” polecam każdemu, kto chce na nowo złożyć puzzle swego życia i ponownie nauczyć się patrzeć z nadzieją w przyszłość. Niech nie zrazi go temat żałoby! Bez smutku nie ma radości. Tak już ten świat został poukładany i żadną siłą tego nie zmienimy…

Małgorzata Chojnicka

 

Autobusy pełne pustych miejsc to książka naszej absolwentki Zuzanny Gajewskiej. Maszyna do pisania objęła książkę patronatem.
O książce

Napisz komentarz

CLOSE
CLOSE